Zmarły wstający z trumny to poważna sprawa. Sen tego rodzaju oznacza, że zahaczasz o mroczną stronę ludzkiej natury. Konkretnie swojej własnej. Wyjątek stanowią sny, które miewamy po obejrzeniu horroru. Jeżeli przed snem oglądałeś horror, w którym wieka trumien odskakiwały z łoskotem i na świat żywych wyskakiwały blade postacie z ostrym makijażem, nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że po zaśnięciu film doczekał się kontynuacji.

Oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze to, że horror był dobry. Po drugie to, że jesteś osobą, która szybko odreagowuje emocje. To zaleta. Im szybciej pozbędziemy się tego, co nas spina czy paraliżuje, tym lepiej. Tym prędzej możemy się otworzyć na nowe doznania w sposób pełny i spontaniczny. Jeżeli jednak to nie fikcja filmowa stoi za ożywieńcami nawiedzającymi cię we śnie, warto przeanalizować problem dogłębniej.

Ci, którzy miewają takie sny, często twierdzą, że śniąc nie są świadkami samego momentu „wskrzeszenia”. Często o tym, że zmarły zdecydował się na przechadzkę, dowiadują się odnajdując pustą już trumnę. Przeważnie jej właściciela spotykają później, wędrując przez senne światy. Inni przeciwnie, mają tę wątpliwą przyjemność asystować mocnemu wejściu nieboszczyka do gry.

Każdy z nas zna to uczucie, kiedy we śnie chcielibyśmy uciec ale ciało, jakby sparaliżowane, odmawia nam posłuszeństwa. To właśnie uczucie towarzyszy bardzo często momentowi, w którym jesteśmy świadkami nietypowej pobudki.

Trumną przez świat

Zmarły wstający z trumny nierzadko zachowuje się schematycznie, to znaczy podobnie jak wielu zmarłych wstających ze swych trumien w różnych snach. Nieboszczyk najpierw łapie się bladymi dłońmi za „burty” trumny, a następnie siada w niej jak w kajaku.

Pewien znany psychoanalityk zajmujący się badaniem ludzkiej świadomości na podstawie analizy marzeń sennych udokumentował nawet dość ciekawą opowieść relacjonującą sen. Zgodnie z nią zmarły użył trumny niczym sanek i z zawrotną – jak na zdolności percepcyjne sparaliżowanego sennym lękiem śniącego – prędkością pomknął po schodach na niższe piętro wprost z katafalku, na którym spoczywał.

Animuszu dodawał sobie aroganckim śmiechem, niosącym się echem po opuszczonym budynku. Drewnianym wehikułem sterował oczywiście w pozycji siedzącej, a trumna posłusznie kierowała się tam gdzie chciał. Autor nie wyjaśnia w jakim celu nieboszczyk postanowił opuścić poddasze, zamiast tego skupia się na jego zaskakującej mobilności. Dochodzimy tu do istotnej kwestii. Jednak nim ją zgłębimy, trzeba sięgnąć do symboliki snów.

Pod ciężkim wiekiem trumny

Zmarły wstający z trumny w większości przypadków symbolizuje to, co w nas samych jest umarłe. Umarłe, ale nie do końca. Niemal w każdym z nas tkwią bowiem rzeczy, których się wstydzimy, nie chcemy ich, a często udajemy przed samymi sobą, że nie istnieją. Bywa, że są to rzeczy, których się boimy.

Spychamy je więc do nieświadomości, tam, gdzie przygwożdżone ciężkim wiekiem trumny mają pozostać na wieczność. Słowem, w trumnie spoczywa mroczna strona naszej natury. Niestety, nic nie jest wieczne, nawet śmierć. Czasami to, co w naszym przekonaniu dawno umarło, chce powrócić do życia. Upomina się o swoje miejsce w świecie żywych, w świecie świadomych. Czy słusznie? Na pewno nie jest w nim mile widziane.

Przez lata alienacji spędzone w krypcie naszej świadomości stało się na tyle dla nas obce i zewnętrzne, że aż przerażające. Co do zmarłych wykorzystujących swoje trumny jako środki lokomocji, należy zdać sobie sprawę, że zachowujące się w ten sposób niesforne nieboszczyki oznaczają, że pogrzebane w nas dawno traumy, urazy i nieprzystosowania wciąż mają wpływ na nasze świadome życie.

Możliwe, że z poziomu nieświadomości w dużym stopniu nim sterują. Zmarły uprawiający slalom na trumiennych deskach to nic innego, jak metafora takiej właśnie zależności. Droga do jego poskromienia może być długa i trudna.

Rozkopywanie grobu

Nieco łatwiejsza sytuacja ma miejsce, kiedy zmarły wstający z trumny chętnie ją opuszcza. To wielka szansa dla naszego świadomego ja. Oto pojawia się możliwość, by wejść w relacje z tym, od czego staramy się uciec. Zapewne nie uda się to od razu i będzie czekać nas sporo wysiłku. Rozkopywanie grobów to żmudna i niezbyt przyjemna część pracy nad sobą. Psycholodzy jednak gorąco zapewniają, że warto. Nie może być inaczej. Nie od dziś wiadomo, że lepiej oswajać niż poskramiać.

Lęk i szansa

Ciekawym przypadkiem jest zmarły, który wstaje z trumny, a następnie grzecznie do niej powraca. Zakładając, że bohaterem takiego snu nie jest hrabia Dracula, dla którego to codzienna rutyna, sen taki może oznaczać, że być może nie jesteśmy jeszcze gotowi do wewnętrznej rozmowy ze sobą.

Odsyłamy biednego nieboszczyka tam, gdzie naszym zdaniem jego miejsce i odkładamy na później wszystko, z czym przychodzi. W odwecie może zacząć rozsypywać wokół siebie śmieci. To nie żart. Niektórzy psychoanalitycy donoszą, że czasami udający się na spoczynek zmarły opróżnia kieszenie z przeróżnych przedmiotów, gubi części garderoby, a nawet… buty.

Bywa, że do trumny kładzie się nagi. W ten sposób znaczy swą ścieżkę i wysyła komunikat, że kiedyś na nią powróci. I bardzo dobrze. To szansa, że za którymś razem zostanie na dłużej, a my odważymy się porozmawiać z nim o trudnej przeszłości. Tak na to spójrzmy. Zmarły wstający z trumny – lęk i szansa, jakże często idące w parze.

Zmarły wstający z trumny
5 (100%) 215 votes

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *